SZKENTLA • ZALEW ZEGRZYŃSKI • SZKOLENIA ŻEGLARSKIE I MOTOROWODNE
Nie jestem fabryką patentów. Jestem kuźnią umiejętności.
Nazywam się Tomasz Jarzębski. Uczę żeglowania i prowadzenia motorówki nad Zalewem Zegrzyńskim. To jest strona o tym, dlaczego robię to w taki, a nie inny sposób.
Patent żeglarski można zdobyć stosunkowo szybko. Nauczyć się naprawdę prowadzić jacht, podejmować dobre decyzje i zachować spokój wtedy, kiedy na wodzie przestaje być łatwo, jest znacznie trudniej.
I właśnie dlatego powstała Szkentla.
Nie po to, żeby produkować kolejne patenty. Nie po to, żeby przepuszczać przez kurs jak największą liczbę osób. I nie po to, żeby ścigać się o to, kto zaoferuje najtańszy kurs na żeglarza jachtowego nad Zegrzem.
Nie jestem fabryką patentów. Jestem kuźnią umiejętności.
I ta różnica ma dla mnie fundamentalne znaczenie.
Patent żeglarza jachtowego to dopiero początek
Zdany egzamin i patent żeglarza jachtowego potwierdzają zdobycie określonych uprawnień. Ale sam dokument nie zacumuje jachtu przy silnym bocznym wietrze. Nie podejmie decyzji, kiedy warunki zaczynają się pogarszać. Nie oceni ryzyka. Nie opanuje stresu podczas nieudanego manewru.
Zrobi to człowiek.
Dlatego podczas moich szkoleń najważniejszym celem nie jest egzamin.
Celem jest moment, w którym kursant zaczyna rozumieć, co robi, dlaczego to robi i jakie będą konsekwencje jego decyzji.
Chcę, żeby po szkoleniu potrafił nie tylko wykonać manewr, ale również samodzielnie myśleć na wodzie.
Każdy uczy się inaczej — dlatego szkolę indywidualnie
Jedna osoba po kilku próbach zaczyna intuicyjnie rozumieć zachowanie jachtu. Inna potrzebuje więcej czasu. Ktoś świetnie radzi sobie ze sterowaniem, ale stresuje się podczas podejścia do kei. Ktoś inny bez problemu opanowuje teorię, ale potrzebuje znacznie więcej praktyki.
Nie wierzę, że wszystkich można skutecznie nauczyć według identycznego schematu.
Dlatego szkolenia w Szkentli prowadzę w bardzo małych grupach, a często po prostu indywidualnie.
Obserwuję kursanta. Widzę, gdzie pojawia się problem. Tłumaczę. Pokazuję. Pozwalam spróbować. Jeżeli trzeba, robimy manewr jeszcze raz.
I jeszcze raz.
Nie dlatego, że tak wygląda rozpiska zajęć, ale dlatego, że właśnie tego w danym momencie potrzebuje konkretny człowiek.
To szkolenie ma dopasować się do kursanta, a nie kursant do szkolenia.
Nie uczę zdawania egzaminu. Uczę żeglowania.
Można przygotować człowieka do wykonania kilku określonych manewrów wymaganych podczas egzaminu. Można też nauczyć go rozumienia jachtu.
Mnie interesuje to drugie.
Dlatego pytam nie tylko: „czy potrafisz to zrobić?”, ale również: „czy rozumiesz, dlaczego jacht zachował się właśnie w taki sposób?”.
- Co zrobi wiatr?
- Co stanie się po wychyleniu steru?
- Gdzie jacht ma bezwładność?
- Co zrobisz, jeżeli pierwszy plan nie zadziała?
- Kiedy należy przerwać manewr i rozpocząć go ponownie?
- A przede wszystkim: kiedy trzeba powiedzieć sobie, że warunki przekraczają moje aktualne umiejętności?
Dobry skipper nie jest człowiekiem, który zawsze potrafi wykonać każdy manewr. Dobry skipper potrafi również rozpoznać sytuację, w której nie powinien próbować.
To właśnie jest kultura prowadzenia jachtu.
Bezpieczeństwo zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili zagrożenia
Bezpieczeństwo na wodzie często kojarzymy z kamizelką ratunkową, środkami bezpieczeństwa czy znajomością przepisów. To oczywiście jest ważne.
Ale dla mnie bezpieczeństwo zaczyna się wcześniej. Zaczyna się od sposobu myślenia.
Od obserwowania pogody. Od przewidywania. Od przygotowania manewru. Od właściwego podziału zadań w załodze. Od świadomości własnych ograniczeń. Od decyzji, żeby nie wpływać do portu za wszelką cenę tylko dlatego, że wcześniej taki był plan.
Dlatego na moich szkoleniach — zarówno żeglarskich, jak i motorowodnych — chcę uczyć nie tylko prowadzenia jednostki. Chcę uczyć odpowiedzialności za ludzi, którzy znajdują się na jej pokładzie.
Bo kiedy dostajesz patent i po raz pierwszy zabierasz na pokład rodzinę albo znajomych, przestajesz odpowiadać wyłącznie za siebie.
Dlaczego szkolenie w Szkentli kosztuje więcej?
To pytanie jest całkowicie uzasadnione.
Na rynku można znaleźć tańsze kursy na żeglarza jachtowego. Można znaleźć duże szkolenia i oferty nastawione na zdobycie patentu w możliwie krótkim czasie.
Ja wybrałem inny model.
Mała liczba kursantów oznacza, że mogę poświęcić jednej osobie znacznie więcej uwagi. Mogę obserwować jej postępy, wracać do problematycznych elementów i zmieniać sposób tłumaczenia, kiedy widzę, że poprzedni nie działa.
To wymaga czasu. A czasu instruktora nie da się skalować tak jak kursu internetowego.
Dlatego Szkentla prawdopodobnie nigdy nie będzie najtańszą szkołą żeglarską nad Zegrzem. I nie chcę, żeby była.
Chcę natomiast, żeby pieniądze wydane na szkolenie były inwestycją w umiejętności, z których będziesz korzystać przez kolejne lata.
Najdroższy kurs nie zawsze jest tym, za który płacisz najwięcej
Cena szkolenia jest łatwa do porównania. Znacznie trudniej porównać jego wartość.
Jeżeli po kursie nadal boisz się samodzielnie wyczarterować jacht, potrzebujesz kolejnych godzin doszkalania albo podczas pierwszego samodzielnego rejsu odkrywasz, że wiele sytuacji znasz wyłącznie z teorii, tani kurs może przestać być tani.
Dlatego przed wyborem szkoły warto zadać inne pytanie niż „ile kosztuje kurs?”.
Lepiej zapytać: „co będę naprawdę potrafił po jego zakończeniu?”
To właśnie na to drugie pytanie próbuję odpowiadać każdym szkoleniem w Szkentli.
Nie obiecuję, że będzie łatwo
Czasami będę wymagał powtórzenia manewru, który wydawał Ci się już wystarczająco dobry. Czasami zapytam, dlaczego podjąłeś określoną decyzję. Czasami pozwolę Ci popełnić bezpieczny błąd, żebyś zobaczył jego konsekwencje i więcej go nie powtórzył.
Nie chcę, żebyś po kursie powiedział tylko: „mam patent”.
Znacznie bardziej zależy mi na tym, żebyś mógł powiedzieć: „potrafię prowadzić jacht. Wiem, co robię. I wiem, czego jeszcze nie potrafię.”
Bo właśnie ta ostatnia świadomość bardzo często odróżnia odpowiedzialnego skippera od człowieka, który jedynie posiada uprawnienia.
Dla kogo jest Szkentla?
Jeżeli szukasz przede wszystkim najtańszego sposobu na zdobycie patentu, prawdopodobnie znajdziesz ofertę lepiej dopasowaną do swoich potrzeb.
Ale jeżeli chcesz nauczyć się żeglować, zrozumieć zachowanie jachtu, nabrać pewności podczas manewrów i przygotować się do dnia, w którym samodzielnie weźmiesz odpowiedzialność za jednostkę i swoją załogę, wtedy prawdopodobnie szukamy dokładnie tego samego.
Nie szkolę patentów. Szkolę skipperów.
Kto to mówi
Wszystkie szkolenia prowadzę osobiście. Jestem instruktorem żeglarstwa PZŻ i ISSA oraz instruktorem egzaminatorem, jachtowym sternikiem morskim i motorowodnym sternikiem morskim PZMWiNW. Jachty prowadzę jako kapitan od ponad dwudziestu lat, szkolę od ponad szesnastu.
Za mną ponad 5000 godzin na wodzie i ponad 50 rejsów — Bałtyk, Morze Północne, Chorwacja, Włochy, Hiszpania, Kanary, Karaiby.
Piszę o tym nie po to, żeby zrobić wrażenie, tylko dlatego, że wszystko powyżej wzięło się właśnie z tych godzin. Nie z podręcznika.
Gdzie szkolę
Uczę w Zegrzu Południowym nad Zalewem Zegrzyńskim, około pół godziny od Warszawy. Manewrówki dużym jachtem prowadzę w Trójmieście, a rejsy stażowe na Bałtyku i w Chorwacji.
Zalew Zegrzyński jest do nauki wręcz idealny: dość duży, żeby realnie poćwiczyć prowadzenie jachtu, i dość ciasny w portach, żeby nauczyć się manewrować naprawdę, a nie teoretycznie.
Pytania, które słyszę najczęściej
Czy da się nauczyć żeglować w jeden weekend?
W jeden weekend da się zdać egzamin. Nauczyć się żeglować — nie. Dlatego nie sprzedaję szkolenia w z góry ustalonej liczbie dni. Trwa tyle, ile potrzebuje konkretna osoba, żeby bezpiecznie poprowadzić jacht.
Czym różni się szkolenie indywidualne od kursu w grupie?
Na szkoleniu indywidualnym cały czas na wodzie należy do jednej osoby, a plan powstaje wokół tego, czego jeszcze nie potrafi. W małej grupie czas dzieli się między kursantów — za to można uczyć się również przez obserwację cudzych błędów, co bywa bardzo skuteczne.
Mam patent, ale boję się pływać samodzielnie. Czy to normalne?
Tak, i słyszę to bardzo często. Zwykle nie chodzi o brak wiedzy, tylko o zbyt małą liczbę powtórzeń w realnych warunkach. Na to jest doszkalanie: bez egzaminu, wyłącznie te elementy, które sprawiają kłopot.
Czy uczysz też prowadzenia motorówki?
Tak. Szkolenia motorowodne prowadzę dokładnie na tych samych zasadach: manewry w ciasnym porcie, podejścia do kei i praca na wodzie tak długo, aż poczujesz się pewnie. Patent jest skutkiem ubocznym, nie celem.
Porozmawiajmy najpierw o tym, co już potrafisz, czego chcesz się nauczyć i gdzie czujesz się najmniej pewnie. Dopiero potem zdecydujemy, jak powinno wyglądać Twoje szkolenie.
Jeżeli tak samo rozumiesz naukę żeglowania i motorowodniactwa, poznaj szkolenia Szkentli: szkolenia żeglarskie · szkolenia motorowodne.
Szkentla. Nie fabryka patentów. Kuźnia umiejętności.







